
Trzy dekady na szlaku. Jubileuszowy wywiad z Alicją Januszka współzałożycielką biura Almar
Szklarska Poręba, rok 1990. Czas wielkich przemian, niepewności, ale i ogromnych nadziei. To właśnie wtedy dwie przyjaciółki, Alicja i śp.Marlena Wilnicka-Łoś, pracujące dotychczas w biurze PTTK, postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Bez Internetu, z jednym teleksem i głową pełną marzeń, otworzyły biuro.
Dziś, po 35 latach, Biuro Turystyczne „Al-Mar” to instytucja, która przetrwała niejedną rynkową burzę. Spotykam się z panią Alicją, by powrócić do tamtego grudniowego dnia, gdy w zamku po raz pierwszy przekręcił się klucz do własnego biznesu, i zapytać o to, jak przez dekady buduje się „trzecie dziecko”, które narodziło się z nagłej decyzji przy kawie.
Jak narodził się pomysł na Al-Mar ? Czy 35 lat temu bardziej kierowała Paniami odwaga, czy szalona pasja do podróży ?
Pracowałyśmy razem w biurze PTTK w Szklarskiej Porębie, był to czas reformacji a my skorzystałyśmy z okazji założenia własnego biznesu. Miałyśmy obie to samo turystyczne wykształcenie i pasję do podróży.
Czy to była nagła decyzja przy kawie, czy długo dojrzewające marzenie o własnym biznesie ?
Zdecydowanie nagła decyzja.
Skąd wzięła się nazwa „Al-Mar” ? Czy kryje się za nią połączenie Pań imion ?
Połączenie naszych imion Alicja i Marlena.
Pamięta Pani to uczucie, gdy po raz pierwszy przekręciły Panie klucz w zamku ?
Super, doskonale się czułyśmy wchodząc do własnego biura. Miałyśmy swoją własną reklamę, którą przygotował nam Pan Edwin. Dużo niepewności i nadziei miałyśmy w sobie.
Jak długo trwała wasza współpraca ?
Nasza współpraca trwała cztery lata do czerwca 1993 roku, do momentu ciężkiej choroby mojej przyjaciółki, którą z bólem pożegnaliśmy w kwietniu 1994 roku. Nazwę biura pozostawiłam bez zmiany żeby pamięć o Marlence pozostała.
Jak podzieliły się Panie obowiązkami na samym początku? Kto był „głową od finansów”, a kto „duszą od kontaktów z ludźmi” ?
Raczej po równo.
Czy w tamtych pierwszych, trudnych latach przyjaźń była ułatwieniem, czy zdarzały się momenty, w których biznes wystawiał ją na próbę ?
Zdecydowanie ułatwieniem. Nam się razem bardzo dobrze pracowało.
Jak na wiadomość o założeniu firmy zareagowała Pań rodzina i znajomi? Wspierali, czy raczej ostrzegali przed ryzykiem ?
Wspierali nas.
Jakie usługi turystyczne dominowały w tamtym okresie ? Pamięta Pani pierwszą grupę ?
Naszą działalność opierałyśmy głównie na pośrednictwie w wynajmowaniu miejsc noclegowych dla grup i osób indywidualnych. Niestety pierwszej grupy nie pamiętam. Działalność rozpoczęłyśmy w okresie zimowym z dniem 01.12.1990. W tamtym okresie zimy były bardzo śnieżne i ludzie przyjeżdżali w nasz region głównie na narty. Pośredniczyłyśmy również w zamówieniach instruktorów narciarskich.
A kiedy pojawił się pomysł na wycieczki autokarowe ?
Jak skończył się śnieg i wycieczki szkolne w okresie maj-czerwiec, dopadła nas szara rzeczywistość i brak zainteresowania tylko bazą noclegową. Zaczęłyśmy współpracować z śp.Tadeuszem Zasadą, który pracował w FWP i właśnie z nim wspólnie rozpoczęłyśmy organizować wycieczki do Pragi.
Jak wyglądała organizacja wycieczek w czasach bez Internetu i telefonów komórkowych ?
Miałyśmy do dyspozycji tylko telefony stacjonarne i teleks. Korzystałyśmy z wiedzy przewodników oraz książek przewodników po określonych regionach. Z każdą wycieczką wzbogacała się nasza wiedza dotycząca konkretnego regionu. Nie miałyśmy wtedy bieżących informacji dotyczących jakichkolwiek wydarzeń które mogłyby zakłócić przebieg wycieczki. Na szczęście nie pamiętam żadnych przykrości z tego powodu.
Jakie największe wyzwanie logistyczne z tamtych lat utkwiło Pani w pamięci ?
W trakcie wycieczki do Drezna, którą prowadziła przewodniczka śp.Krystyna Mezińska zepsuł się autokar w momencie wyjazdu. Szybko załatwiliśmy nowy autokar, który następnie zepsuł się w Zgorzelcu. Przewodniczka oprowadziła grupę po Zgorzelcu do momentu przyjazdu kolejnego autokaru, który już bez przeszkód pojechał do Drezna. Grupa miała zrealizowany program i ze sporym opóźnieniem wrócili do Szklarskiej Poręby, następnego dnia przyszli powiedzieć, że to była najlepsza wycieczka w ich życiu. I to wszystko dzięki Krystynie Mezińskiej.
Jakie było najtrudniejsze wydarzenie w historii biura, które ostatecznie najbardziej Panią wzmocniło ?
Okres pandemii Covid był bardzo ciężkim okresem, który dzięki pomocy ze strony Państwa udało nam się przetrwać w nienaruszonym składzie i bez większych strat finansowych.
Czy jest jakaś historia klienta, która szczególnie zapadła Pani w pamięć ?
Tak, do dzisiaj pamiętam telefon od klienta zainteresowanego jednodniową wycieczką do Pragi przez Zakopane. Drugie ciekawe zdarzenie to też telefon od klientki, która uparcie twierdziła, że przez nasze biuro załatwiała wycieczkę na szczyt Chopok w słowackich Tatrach.
Który kierunek z Pani oferty okazał się największym „hitem” wszech czasów, a który był największym wyzwaniem ?
Największym hitem do dnia dzisiejszego jest wycieczka do Pragi i to ona jest najczęściej wybierana przez klientów. Największym wyzwaniem w tamtym okresie była organizacja wycieczki do Berlina, ponieważ mieliśmy zbyt mało informacji i działaliśmy trochę na „ślepo„
Czym dla Pani osobiście jest „Al-Mar” ? Gdyby miała Pani opisać biuro trzema słowami, jakie by to były ?
Moje trzecie dziecko.
Co daje Pani największą satysfakcję po tylu latach pracy ?
Największą satysfakcją jest to, że biuro wciąż działa i ma się dobrze.
Turystyka to branża, która nigdy nie stoi w miejscu. Jakie cele stawia sobie „Al-Mar” na najbliższe lata ?
Dalej trwać i rozwijać skrzydła poprzez reklamę, unowocześnienie sprzedaży i przede wszystkim rosnące zadowolenie klientów.
Czy BT „Al-Mar” to będzie rodzinny biznes ?
Tak, syn i córka będą realizować kolejne projekty, oboje pracują w turystyce od lat.
Prowadzenie biznesu przez ponad trzy dekady to rzadkość. Jaki jest Pań przepis na udany biznes ?
Spokój, spokój i cierpliwość.
Czego życzyć BT „Al-Mar” z okazji tak wyjątkowego jubileuszu ?
Dalszego rozwoju i sukcesów w pracy.
Gdyby mogła Pani cofnąć się o te 35 lat i spotkać siebie samą w dniu otwarcia biura, jaką jedną radę by Pani sobie dała ?
Nic nie zmieniaj.
Trzy dekady w branży turystycznej to setki wysłanych autokarów, tysiące zadowolonych turystów i historie, które – tak jak ta o awarii w drodze do Drezna – pokazują, że w turystyce najważniejszy jest człowiek i jego opowieść. Choć od 1994 roku pani Alicja prowadzi biuro samodzielnie, w nazwie „Al Mar” wciąż żyje pamięć o Marlenie, tworząc fundament firmy, która dla swojej właścicielki jest czymś znacznie więcej niż tylko biznesem.
Kończymy tę rozmowę z ważną lekcją: że w świecie pędzącym za nowinkami, receptą na sukces wciąż pozostają spokój, cierpliwość i wierność obranej drodze. Jeśli po 35 latach można sobie powiedzieć: „Nic nie zmieniaj”, to znaczy, że każda decyzja – nawet ta podjęta nagle – była warta swojej ceny.
Zespół Biura Turystyki Almar
Zapisz się do newslettera!





